Cześć, jestem Wojciech

Niemieckiego nie uczyłem się do matury i na tym koniec — żyłem nim na co dzień. Przez 7 lat mieszkałem i pracowałem w niemieckojęzycznej Szwajcarii: najpierw we Fryburgu (2014–2019), potem w Bernie (2020–2021).

Wykształcenie

Studiowałem na Uniwersytecie we Fryburgu (Universität Freiburg / Université de Fribourg) w Szwajcarii — etykę, a pracę dyplomową, obronioną po niemiecku, poświęciłem sumieniu u Augustyna z Hippony (ocena 5,5/6). Później ukończyłem tam również studia doktoranckie. To oznacza, że niemiecki, którego uczę, przeszedł przez akademicką, precyzyjną weryfikację — nie tylko przez rozmowy w sklepie.

Ponad 3000 godzin nauczania

Od lat uczę niemieckiego na poziomach A1–C1 — mam za sobą ponad 3000 godzin lekcji, indywidualnych i grupowych. Widziałem, co naprawdę działa, a co jest stratą czasu na kursie językowym.

Jak uczę

Największy nacisk kładę na mówienie — od pierwszej lekcji. Do każdych zajęć dostajesz notatki i listę słówek, więc nic Ci nie umyka między spotkaniami. Po lekcji przygotowuję też spersonalizowaną, interaktywną stronę do samodzielnej powtórki — sam buduję do tego własne narzędzie, bo uważam, że nauka języka nie powinna kończyć się razem z lekcją.

Uczę się, więc rozumiem, jak to jest

Obecnie sam uczę się francuskiego, z naciskiem na płynność mówienia — dokładnie to, czego uczę innych. Wiem z pierwszej ręki, jak wygląda droga od niepewności do swobodnej rozmowy, i jak ważne jest, żeby lektor rozumiał, przez co przechodzisz.

Poza lekcjami

Prywatnie moją największą pasją jest lotnictwo — od teorii po praktykę. To akurat nie ma nic wspólnego z niemieckim, ale dobrze pokazuje, że lubię rzeczy, które wymagają precyzji, cierpliwości i regularnej praktyki. Dokładnie tak samo podchodzę do nauczania języka.